wtorek, 30 lipca 2013

coś się ruszyło

Dziś po wczorajszej burzy wreszcie rześko było i bardzo przyjemnie. Z Marceliną rządziłyśmy w domu i przyjmowałyśmy gościa :-)

Ony pilnował remontu, a od dziś widać pierwsze efekty pracy murarzy - nasz przyszły salon nabrał właściwych wymiarów, bo się powiększył. Jedna ściana znikła i powstał otwór na drzwi tarasowe. Jutro jeszcze powstanie po przeciwnej ścianie okno :-) Foty będą jak zrobię czyli jutro ;-)
Wreszcie COŚ widać, że się dzieje, bo trochę w zniechęcenie (tudzież zmęczenie) popadliśmy od trzech dni. 
Siły odzyskaliśmy po dzisiejszym widoku :-)
I nabrałam znowu przekonania, że uda nam się w tym roku przeprowadzka :-)


Przygotowania logistyczne do chrzcin rozpoczęte, u nas muszą być bo gości podstawowych doliczyłam 25ciu. Plan zrobiony, goście zaproszeni, obiad zaplanowany, częściowo zadania rozdzielone. Jeszcze ciasto do opracowania. A w międzyczasie czytamy w Onym o chrzcie i modlimy się za Marcelinę, chrzestnych i ten czas. :-)


a to zapowiedź jutrzejszej reklamy ;-)

6 komentarzy:

  1. Czekamy na relację :) Pomyslności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia wreszcie zładowałam, więc jest szansa :)

      Usuń
  2. Dzieje się u Was. Dobrze, ze pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieje się, ale ja mam chyba kryzys ;)

      Usuń
  3. Ja podziwiam za taki remont, ciekawi mnie czy opłaca się taki remont niż kupno domu do zamieszaknia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Promyczku, okaże się na koniec.
      A poza tym to cieszy mnie przywracanie starego domu do życia na nowo, a po drugie nie stać nas na kupno już zrobionego domu. Remont rozkłada się w czasie, więc jest dla nas realny.

      Usuń

pisz, pisz proszę... czekam na wieści od Ciebie :-)

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Zobacz również: